ZAMKNIJ
Wpisz słowo, którego szukasz w polu poniżej, a następnie kliknij "szukaj".
Kategoria wpisu:

"Ciało-śmiało!"

Autor: Tosia

WERSJA DLA DZIEWCZYN

Polecam początkującym nastolatkom, czyli takim, które na dojrzewanie jeszcze czekają albo jeśli niedawno się ono u nich zaczęło. I oczywiście dla chłopaków, jeśli chcą dowiedzieć się więcej, co słychać u ich koleżanek.

Największe plusy książki to rysunki dziewczyn o różnych kształtach, kolorach skóry, na wózku czy w okularach... Po drugie, bardzo szeroka tematyka, bo poczytamy o doborze stanika, obgryzaniu paznokci, emocjach, depilacji, kolczykach... Dużo tam też zachwytu nad ciałem i podkreślania, że każda z nas ma idealne ciało, bo służy nam jak potrafi najlepiej. Fajnie też, że autorka podkreśla, że noszenie stanika czy depilacja to osobiste wybory i warto być świadomym, że ogromne firmy próbują nas przekonać, że koniecznie musimy wydawać dużo pieniędzy na rzeczy, które wcale nie są obowiązkowe. Kojarzycie te reklamy? Bądź sobą, ale koniecznie z naszą szminką na ustach.

Minusy są tylko moim bardzo osobistym odbiorem. Męczyła mnie metafora o "pociągu do stacji Dojrzewanie". Wydaje mi się też, że podkreślanie tego, że każda z nas jest wspaniała, idealna i odważna może razić czytelniczki, które tak się nie czują. Ale to bardzo małe i osobiste kwestie, więc z radością umieszczam tę książkę na mojej półeczce i będę polecać 🙂

WERSJA DLA CHŁOPAKÓW

Jaki czas temu opisywałam Wam tu książkę "Ciało-śmiało" dla dziewczyn, a teraz przyszła kolej na wersję dla chłopaków. W skrócie: tamtą polecałam, były tylko jakieś moje osobiste drobiazgi, których się czepnęłam.

I teraz właściwie jest podobnie... Fajnie, że ta część jest podobna do wersji dziewczęcej, ale jednak trochę inna, bo i napisał ją kto inny. Nie wiem, jakie wrażenie mieli autorzy, ale ja miałam poczucie, że są w pewnych spójnych ramach konwencji, ale mogli wyrazić siebie.

Główne zalety są takie same jak wcześniej: proponowanie podejścia akceptowania i miłości do siebie, pozytywne mówienie o dojrzewaniu, różnorodność pokazywanych (na fajnych obrazkach!) chłopaków - kolory skóry, aparaty, wózki, sylwetki, fryzury... Fajnie też, że jest mowa o tym, jak ważne jest dbanie o ruch, odżywianie i sen. To banał, ale ogromnie ważny.

No i dowiedziałam się, że jest coś takiego jak sportowe okulary korekcyjne i poznałam słowo suspensorium (ochraniacz na jądra dla sportowców i przy chorobach jąder).

Jest też bardzo ważny fragment o tym, że rozmowa o emocjach to męskie zajęcie ❤

Jest to też lekko równościowa pozycja. Niby nic nie ma wprost, ale przy omawianiu zakochania autor (tłumacz?) mocno kombinuje, żeby nigdzie nie zasugerować płci tej drugiej osoby. No i można depilować klatę!

I niby to logiczne, ale nigdzie wcześniej nie spotkałam się (albo nie pamiętam) z radami odnośnie rozgrzewki głosowej przed ważnym przemówieniem, żeby zminimalizować ryzyko wpadek związanych z mutacją.

Dobra, pora na minusy. Autor uczy edukacji zdrowotnej i jak dla mnie część o budowie skóry i włosów była zbyt szczegółowa - trochę się zdążyłam znudzić. Lekko irytował mnie też jego sposób zwracania się do czytających książkę chłopaków - pisze: "stary", "chłopie", "przyjacielu". To fajnie brzmi po angielsku, ale nie zazdroszczę polskiemu tłumaczowi.

Zmieniające się nastroje są tłumaczone tylko hormonami - teraz wskazuje się również na rolę niedojrzałych struktur mózgowych.

Szkoda też, że seks omówiony jest tylko jako penetracja. Tak, wiem, w tym fragmencie chodzi o rozmnażanie, ale w książce o dojrzewaniu powinno być choć jedno zdanie więcej o seksie (to może być też rozczarowujące dla młodych czytelników, choć bezpieczne dla wydawców). Poza tym takie przedstawianie seksu jest potem bardzo szkodliwe.

No i oczywiście muszę się czepnąć tematu asertywności. Bo z tej książki dowiemy się, że jeśli członkowie rodziny zwracają uwagę na nasz trądzik czy mutację, to tylko z życzliwości. Owszem, możesz im rzucić luźną uwagę, żeby nie komentowali, ale przecież oni są dumni z tego, że dorastasz. Tak samo jest opisana kwestia wtrącania się i wypytywania o życie uczuciowe. Hmmm, nie wiem, jak wy wspominacie tego typu sceny z Waszego życia, ale gdyby mi ktoś wtedy tłumaczył, że wujek jest życzliwy i dumny, to... No nie uwierzyłabym. Na moje szczęście. Bo gorzej dla tego, który by uwierzył, bo musiałby przestać ufać swoim odczuciom.

No i koniec wyszedł mi taki serio, bo to serio ważne, ale w sumie książka jest serio niezła.

MOŻE CI SIĘ PODOBAĆ RÓWNIEŻ

Tu mnie znajdziesz:

crossmenu