ZAMKNIJ
Wpisz słowo, którego szukasz w polu poniżej, a następnie kliknij "szukaj".
Kategoria wpisu:

Co mają dziewczynki wg książeczek dla dzieci?

Autor: Tosia

Zazdroszczę małym chłopcom tego, że wszyscy mają to samo - sius!aka. Nawet jeśli w książkach znajdują się czasem inne słowa, to wszystkie są powszechnie zrozumiałe (p€nis, członek), no i nadal i tak każdy zna "sius!aka".

A dziewczynki? Jak wpadłam na pomysł tego posta, to nie miałam żadnego problemu, żeby znaleźć dziewięć zupełnie różnych określeń w mojej biblioteczce. I nie wszystkie są powszechne. I nie ma żadnego, które znaliby wszyscy (tak, "srom" jest najbardziej medyczny, ale mnóstwo dzieci i nastolatków nie zna tego słowa). Niektóre są w ogóle, nazwijmy to, nieporadne. A i tak obstawiam, że we współczesnych domach używa się jeszcze wielu innych wyrażeń.

A więc spora część połowy ludzkości na samym początku życia dostaje taki przekaz, że nie wiadomo, jak się nazywa jedna z ich części ciała, że każdy nazywa to inaczej i że niektórzy zrobią naprawdę wiele, żeby w ogóle tego nie nazwać. A ta druga połowa, która ma inną część ciała, często dostaje jeszcze bardziej zagmatwane informacje.

A szkoda, bo to ma znaczenie. Jakie? Różne. Ktoś może przeczyta książkę, zdziwi się trochę, znajdzie swoją nazwę i uzupełni "mapę ciała" o brakujący element. A inna osoba będzie latami oswajać coś, co nigdy nie zostało nazwane, a jeszcze może była tym straszona albo obrzydzana.

Nie znam też po polsku żadnej książki dla dzieci, która jakkolwiek wspominałaby o tym, że nie wszyscy chłopcy mają sius!aki, a nie wszystkie dziewczynki mają c!pki. W sumie te dla starszych też dopiero niedawno o tym wspominają... No ale jak to niby dzieciom wytłumaczyć? Trzylatkom mówić o tożsamości płciowej i tłumaczyć tranzycję?! Nie, to nie jest niezbędne. No to jak to zrobić? Będzie to na pewno w mojej książce, ale trudno, sprzedam Wam tę tajemnicę już teraz. Wystarczy powiedzieć: "chłopcy mają najczęściej sius!aki", "większość dziewczynek ma c!pki". Wiecie, jak na to reagują dzieci? Nijak. "Aha". A moje: "Cytaj dalej!" 😅

Wracając do książek, to żeby było trudniej, to wcale nie jest tak, że jak jest kiepskie słowo, to cała książka jest do niczego. A czasem jest tak, że słowo jest spoko, ale poza tym jest w niej sporo bzdur.

A jakie słowa były w książkach z Waszego dzieciństwa i w Waszych domach? Jakie są w książeczkach, które macie teraz i jakich używacie?

P.S. Cenzura jest z powodu algorytmów Instagrama.

MOŻE CI SIĘ PODOBAĆ RÓWNIEŻ

Tu mnie znajdziesz:

crossmenu