ZAMKNIJ
Wpisz słowo, którego szukasz w polu poniżej, a następnie kliknij "szukaj".
Kategoria wpisu:

Czy nastolatki są jak brzoskwinie?

Autor: Tosia

Na moich lekcjach łączę wiedzę z różnych dziedzin, ale głównie z biologii/medycyny i psychologii. I jeśli chodzi o dojrzewanie biologiczne i psychiczne, to tak wyszło u człowieka, że jakoś to się nie skoordynowało. A jeszcze w ostatnim czasie ten rozdźwięk się powiększa - dojrzewanie biologiczne przyspiesza, co widać m.in. na przykładzie wieku pierwszej miesiączki, który się obniża, a dojrzewanie psychiczne się opóźnia, co widać m.in. na przykładzie wieku usamodzielnienia się od rodziców, co następuje często dopiero po studiach.

No i taki wudeżetowy temat jak seks wisi sobie pomiędzy tymi kwestiami. Bo jest oczywiście bardzo biologiczny - to hormony rozpoczynają dojrzewanie, zmianę sylwetki na dorosłą, często pojawia się zainteresowanie sferą seksualności, a młody człowiek staje się płodny. No ale seks jest też psychologiczny - to relacje, emocje, zaangażowanie, czasem zakochanie i psychika nagle musi sobie z tym wszystkim poradzić (a czasami właśnie nie daje rady).

Edukatorki_zy różnie o tym mówią. Bo jakoś jednak warto przekazać, że mimo że ciało jest już gotowe, to czy na pewno psychika. Że nie trzeba się spieszyć. Ale też nie chodzi o to, że trzeba czekać w nieskończoność i nie chodzi o to, żeby nastolatki, które już jakieś doświadczenia mają za sobą, miały tego koniecznie żałować i też nie chodzi o to, żebym to ja Wam mówiła, kiedy jest najlepszy czas. Bo nie wiem. Bo to Twoje życie, Twoje emocje, Twoja gotowość i jeszcze jest ten drugi człowiek, z którym to się ma wydarzyć.

Ale ten dystans pomiędzy gotowością ciała a gotowością psychiczną też jest (najczęściej) prawdziwy i warto o tym wiedzieć.

A pisze Wam to wszystko, bo przeczytałam dziś czechosłowacką (!) książkę z 1968 roku (!) pt. "Czy przyniósł mnie bocian?". Nie będę robić jej recenzji, bo nie jest ani dostępna, ani aktualna w sensie stylu pisania i realiów życia. Ale zwróciłam uwagę na ten fragment: "(Młody człowiek) jest niby brzoskwinia, z zewnątrz wprawdzie ładna i różowa, ale wewnątrz zielona, niedojrzała". I pomyślałam, że coś jest w tym porównaniu. Nie znam się bardzo na brzoskwiniach, ale faktycznie chyba może być tak, że kolor już mówi "zjedz mnie", a w środku jest jeszcze twarda i nawet pestkę ciężko wyciągnąć. Na nastolatkach znam się trochę lepiej i wiem, że często ciało już dorosło, a psychika jeszcze zupełnie nie. I takie jest oczywiście prawo nastolatków i nastolatek. Więc chyba pasuje.

A jak Wam podoba się ta metafora? Może jest jakiś lepszy owoc, który tu można wstawić 🙂?

MOŻE CI SIĘ PODOBAĆ RÓWNIEŻ

Tu mnie znajdziesz:

crossmenu