ZAMKNIJ
Wpisz słowo, którego szukasz w polu poniżej, a następnie kliknij "szukaj".
Kategoria wpisu:

Dlaczego internet nie zastąpi edukacji seksualnej?

Autor: Tosia

A to kolejny post, który powstał z inspiracji rozmową, do której zostałam zaproszona. Tym razem to podcast Skrawki rozumu Prowadząca Aneta Woźniak-Fewcett powiedziała o pułapce, w którą mogą wpadać rodzice, że w czasach internetu młodzi powinni sobie jakoś poradzić i tam zdobyć potrzebną wiedzę z edukacji seksualnej.

I jasne, ogromna część nie ma wyboru i jakoś sobie radzi z tym, co ma, a ma tylko internet. I to nie jest tak, że ja bagatelizuję jego rolę, bo jestem zawsze pierwsza do podkreślania, jak wiele się tu uczę. I wiem, że bez niego u wielu osób nie zostało by nic jeśli chodzi o edukację seksualną.

Ale to nie może być argument za tym, żeby uznać, że sprawa załatwiona i że inna edukacja seksualna jest niepotrzebna. Bo jest.

Zebrałam tu kilka powodów, dla których internet nie wystarczy. Dla mnie najważniejsze są pierwszy i ostatni. Przy tym ostatnim przypomina się mój wywiad z Anią - nauczycielką WdŻ w szkole podstawowej. Miała taką lekcję z samymi dziewczynami, na której jedna z nich ze wstydem powiedziała, że wydaje jej się, że jest jedyną dziewczyną w klasie, która jeszcze nie miesiączkuje. Koleżanki ją wsparły i okazało się, że jeszcze kilka jest w podobnej sytuacji. To jest coś, czego nie da najlepiej wykształcony rodzic, nie da książka, a internet tylko trochę. Do Edukacji potrzebna jest Relacja.

I jeszcze jedna myśl, że to chyba jest tak, że im więcej już wiesz i umiesz, tym więcej internet może Ci dać.

A Ty? Co zawdzięczasz internetowi? Z jakich kont czerpiesz najwięcej? A może widzisz też, czego nie może dać?

MOŻE CI SIĘ PODOBAĆ RÓWNIEŻ

Tu mnie znajdziesz:

crossmenu