ZAMKNIJ
Wpisz słowo, którego szukasz w polu poniżej, a następnie kliknij "szukaj".
Kategoria wpisu:

Edukacja seksualna = edukacja zdrowotna

Autor: Tosia

W tym roku we wrześniu miałam kolejne zebrania z rodzicami w związku z byciem nauczycielką WdŻ. Rozporządzenie nakłada na mnie obowiązek, aby co roku spotykać się z rodzicami, mówić kim jestem i według jakiego programu pracuję.

Ja pracuję w wyjątkowej szkole, w której prawie wszyscy rodzice albo popierają moje działania, albo milczą (ale patrzą raczej wspierająco i nawet czasem śmieją się z moich żartów 😉 ).

I ja się generalnie bardzo cieszę z tych spotkań, bo mogę też zapytać o to, jakie rodzice widzą potrzeby związane z zajęciami, przekazać kontakt do siebie, żeby można było zawsze na bieżąco wyjaśnić wątpliwości i może u niektórych odczarować ten przedmiot, bo różnie bywa z osobami prowadzącymi... Ale jako że jestem jedyną osobą, która ma taki obowiązek, to zawsze czuję się trochę jakbym miała udowadniać, że nie jestem wielbłądem.

Kiedy wymyślano nazwę "wychowanie do życia w rodzinie" (a właściwie najpierw "przysposobienie"), proponowano ponoć nazwę "edukacja zdrowotna". Ciekawe, w jakim miejscu bylibyśmy teraz, gdyby wtedy ta nazwa została wybrana.

Trochę gdybania i marzenia (których treść jest na grafikach) nie zaszkodzi, może trzeba w sumie obrać taki kierunek...

MOŻE CI SIĘ PODOBAĆ RÓWNIEŻ

Tu mnie znajdziesz:

crossmenu