ZAMKNIJ
Wpisz słowo, którego szukasz w polu poniżej, a następnie kliknij "szukaj".
Kategoria wpisu:

"Kłopotliwe pytania i jak na nie odpowiadać"

Autor: Tosia

To jest bardzo ciekawa książka! Trafiłam na nią przypadkiem i spodobał mi się tytuł: "Kłopotliwe pytania i jak na nie odpowiadać". Po okładce trochę widać, ale żeby nie było wątpliwości - rok 1998. Spis treści - super! O seksie, dojrzewaniu, relacjach, zdrowiu i kilka pytań z trochę innej beczki - o różnicach między ludźmi, o używkach, o śmierci.

Wprowadzenia nie przetrwałam. Po ponad stronie uznałam, że naprawdę wiem, że warto dzieciom odpowiadać na trudne pytania, więc mogę iść dalej 😉

Każdy dział zaczyna się znów pewnym wprowadzeniem: dlaczego dziecko o to pyta, jak formułować odpowiedzi, co jeszcze warto wiedzieć i o co jeszcze mogą zapytać. A potem mamy to, co najważniejsze, czyli dosłowne odpowiedzi dla dzieci w podziale na cztery grupy wiekowe: 2-4, 4-6, 6-8 i 8-11. Bardzo fajny pomysł i już przez chwilę myślałam, że mogę zrezygnować z pomysłu pisania własnej książki...

Odpowiedzi mają zarówno fajne, jak i słabsze fragmenty. Myślę, że jako rodzic wybrałabym kawałki z różnych grup wiekowych, bo dotyczą one różnych aspektów tematu i nie widzę czasem powodu, czemu coś jest dla starszych dzieci. Bardzo ciekawy jest w tej książce język i niektóre koncepcje. "Tatuś włożył do mamusinej pochwy...", "mamusina macica" i "ojcowski plemnik". Mamy też pomóc "zadzierzgnąć uczuciowe więzy z nienarodzonym jeszcze rodzeństwem" i mówić "nasz dzidziuś", żeby starsze dziecko "czuło, że nowy członek rodziny będzie należał zarówno do rodziców, jak i do niego. Takie postępowanie zaszczepi poczucie ochrony i własności, nim noworodek pojawi się w domu". Troszkę straszno z tą własnością. Z dziwnych wyrażeń: dziecko "samopobudza się płciowo", niestety "samogwałt" też jest. W tym samym dziale jest rada: "jeśli będziemy mówić o sadzeniu nasionka, zapewne zostaniemy zapytani, jak było podlewane i jakiego koloru będzie kwiatek", po czym w odpowiedzi dla dwóch grup wiekowych jest mowa o nasionku...

Mamy za to wspomniany poród domowy i to, że starsze rodzeństwo może brać w nim udział! Pierwszy raz widzę taką informację - to pewnie dlatego, że to nie jest książka dla dzieci, tylko dla rodziców. Ale i tak plus, a kolejny za to, że mama na obrazkach ma okulary! W opisach seksu jest dużo więcej miłości niż przyjemności i oczywiście dotyczy tylko mamusi i tatusia. Zresztą autorka się z tym nie kryje i w radach pisze, że takie pytania są "okazją do wpojenia latoroślom przekonania, że seksowi powinna towarzyszyć miłość", a "seks jest także szkołą samokontroli i wstrzemięźliwości, które to umiejętności należy wpajać pociechom".

Plusów jest oczywiście więcej: rodzice są cały czas zachęcani do rozmów, braku skrępowania, do niekarcenia dzieci za zainteresowanie tą tematyką oraz za dziecięcą masturbację. Już w trzeciej grupie wiekowej opisywana jest łechtaczka i to całkiem dokładnie. Mamy też (u nas pewnie kontrowersyjną) zachętę do tego, żeby pozwolić dziecku porównać swoje genitalia z analogicznymi rodzicielskimi, żeby potwierdzić, że to samo jest w tym samym miejscu. W temacie nagości jest wskazówka, żeby nie wpajać dzieciom uprzedzeń na ten temat, choć szanować inne poglądy.

Bardzo ciekawe jest to, że miłość między partnerami jest mocno podkreślana nie tylko przy temacie seksu, ale też w dziale o antykoncepcji. "Ludzie, którzy się kochają (...) używają środków antykoncepcyjnych, by nie mieć dzidziusia wcześniej niż będą do tego gotowi". "Kochająca się para, jeśli nie planuje dziecka...". Znalazłam tam też fragment, który nie spodoba się zwolennikom naturalnych metod planowania rodziny: "uprawiająca miłość para MUSI je stosować, jeśli nie ma ochoty mieć dziecka". Ale podkreślona jest wspólna odpowiedzialność pary za antykoncepcję.

W innych tematach jest jeszcze sporo innych przestarzałych, niedokładnych i niefortunnych sformułowań, ale chyba tyle wystarczy na raz. Tak czy inaczej - świetny koncept na książkę.

MOŻE CI SIĘ PODOBAĆ RÓWNIEŻ

Tu mnie znajdziesz:

crossmenu