ZAMKNIJ
Wpisz słowo, którego szukasz w polu poniżej, a następnie kliknij "szukaj".
Kategoria wpisu:

Metoda na święta (i nie tylko)

Autor: Tosia

Jest taka metoda radzenia sobie ze stresem przed wystąpieniami publicznymi, żeby jako cel postawić sobie to, na co mamy wpływ, a nie to, na co nie.

Czyli: skończę o czasie. Albo: uśmiechnę się na początku.

A nie: wszystkim się będzie podobało. Albo: wygram.

Te metodę poznałam u Blog ChangeMaker

Myślałam sobie dziś o realnym przepisie na zadowolenie lub brak rozczarowania po świętach. I doszłam do wniosku, że ważnym jego elementem są... Realne oczekiwania. Albo bardziej wprost: niskie oczekiwania. A może nawet powinnam odważniej: brak oczekiwań? Bo wiecie, świąt jak z reklamy Apartu nie mają nawet jej bohaterki (choć pewnie na zdjęciach w soszjal mediach tak to wygląda).

Jasne, jeśli święta są dla ciebie ważne, to nie da się tego zmienić ot tak. Ale można się zastanowić, dlaczego są ważne. Albo co jest najważniejsze. I znaleźć tam coś, na co mamy wpływ.

Nie mamy wpływu na to, jakie kto nam zada pytanie i jak się potem poczujemy. Owszem, mamy wpływ na to, jak na to odpowiemy, ale święta to trudny moment na przyspieszony kurs asertywności. Nie mamy wpływu na to, czy ktoś się z kimś pokłóci. A już na pewno nie na to, czy wreszcie doświadczymy miłości i akceptacji, na którą tyle czekamy.

Niech te święta będą jakie będą, a potem i tak będzie po świętach. Może specjalnie potem jest nowy rok, żeby zacząć coś nowego?

Masz pomysł na cel zależny od ciebie? Ja zamierzam się najeść!

MOŻE CI SIĘ PODOBAĆ RÓWNIEŻ

Tu mnie znajdziesz:

crossmenu