ZAMKNIJ
Wpisz słowo, którego szukasz w polu poniżej, a następnie kliknij "szukaj".
Kategoria wpisu:

"Nareszcie wszystko jasne!"

Autor: Tosia

"Nareszcie wszystko jasne" to niemiecka książka z 1993 roku, wydana w Polsce rok później, na którą dosyć długo polowałam i którą sporo osób mi polecało... I całkiem słusznie!

Ogólnie książka jest napisana otwarcie i ma przyjemne obrazki, jeśli zabawne to ze smakiem. Mamy rozdziały o ciele, dorastaniu, higienie, miłości, seksie, antykoncepcji, lekarzach, ciąży i porodzie. Różnice między cielesnością kobiet i mężczyzn są pokazane na mamie i tacie, co już raz mnie zaskoczyło i był to też przykład starszej książki zza granicy.

Bardzo dziwny jest dla mnie fragment, który sugeruje, że nie warto, aby dzieci bawiły się "w lekarza", ponieważ rodzice nie są tym zachwyceni, a dzieci wcale nie są przez to mądrzejsze, bo nie poznają przyczyn różnic w ciele. Warto tu więc podkreślić, że takie zabawy są zupełnie normalne (jeśli dzieci są w podobnym wieku i chcą się tak bawić). Budowa genitaliów jest wyjaśniona dokładnie, łącznie z erekcją, wytwarzaniem nasienia, wytryskiem, cyklem miesięcznym, łechtaczką i błoną dziewiczą (tu trochę brakuje i niestety jest informacja, że błona zamyka pochwę).

Podoba mi się podsumowanie rozdziału o dojrzewaniu tym, że bycie prawdziwą kobietą czy super mężczyzną "zależy także od waszego postępowania, od tego, czy jesteście mądrzy, serdeczni, wyrozumiali". Mamy informację, że masturbacja jest naturalna (choć pada to okropne słowo "samogwałt"). W rozdziale o higienie jest komiks o walce z trądzikiem i zobaczcie, jak fajnie się kończy (zdjęcie)!

Przy opisie produktów menstruacyjnych mamy informację, że tampon "nasiąka płynem menstruacyjnym". Hm, w tak luźnej książce ktoś chciał ominąć słowo "krew"? Przykro. Rozdział o miłości rozpoczyna się wyjaśnieniem, że istnieje także miłość homoseksualna i czują ją lesbijki i... Pederaści. Nie wiem, czy słowo gej było wtedy powszechne, ale teraz brzmi to okropnie i jest nieprecyzyjne.

Ale mamy też wspaniałe zdanie: "Miłość oznacza robienie tylko tego, czego chce także druga osoba". I jest to wyjście do wspomnienia o nadużyciach i gwałtach, co nie zawsze pojawia się w takich książkach.

Opis seksu? Niestety to opis samej penetracji pochwa + penis. Plus za wspomnienie o tym, że niektórzy płaczą w czasie seksu. Minus za: "przeżywają orgazm". Mogą, nie muszą, no i rzadko razem. Przeszkadza mi częste użycie słowa "jajo" w znaczeniu komórki jajowej. Dzieciom może się to mylić z jądrem i jajkiem do jedzenia.

Opis antykoncepcji i AIDS zestarzały się oczywiście najbardziej. W prezerwatywach jest "rezerwuar" (zbiorniczek na spermę), są opisane globulki (już niedostępne), spirala nie jest dla młodych dziewcząt (są teraz takie, które są), a zarażenie HIV prowadzi do śmierci (na szczęście dziś już zupełnie nie, jeśli tylko bierze się lekarstwa).

Jest też o tabletce po i o aborcji, jednak tylko o chirurgicznej i z informacją, że kobieta "bardzo często ma wyrzuty sumienia i żałuje", czego nie potwierdzają współczesne badania. Ale jest też o niepłodności, bezpłodności i in vitro, ale... Bez wymienienia tej nazwy.

Jest dokładnie o ciąży (od pierwszych dni mowa jest o "malusieńkim dziecku") i o porodzie, w tym o porodzie domowym, o cesarskim cięciu, o wcześniakach i o obecności ojca przy porodzie (nazbyt jednak optymistycznie: "oboje będą szczęśliwi, gdy wspólnie przeżyją narodziny swojego dziecka"*). Mamy też odważny rysunek porodu (choć już kiedyś taki widziałam, tym razem na szczęście nie na fotelu ginekologicznym, ale nadal w mało fizjologicznej pozycji).

Na koniec bardzo rozbawiło mnie zdanie: "Dziecko pozostaje z mamą w szpitalu około tygodnia. W tym czasie jest regularnie badane i mama może wypocząć". Dobrze, że ja odpoczywałam tylko trzy dni.

Generalnie jest całkiem fajnie, ale to i tak prawie niedostępna książka, więc bardziej jako ciekawostka.

* Ważne, żeby każda osoba, która jest obecna przy porodzie jako wsparcie, chciała brać w tym udział i była tam chciana przez osobę rodzącą. Szkodliwe jest założenie, że przyszły ojciec POWINIEN być obecny przy porodzie i że to zawsze jest potrzebne lub dobre.

MOŻE CI SIĘ PODOBAĆ RÓWNIEŻ

Tu mnie znajdziesz:

crossmenu