ZAMKNIJ
Wpisz słowo, którego szukasz w polu poniżej, a następnie kliknij "szukaj".
Kategoria wpisu:

"Nie wierzcie w bociany"

Autor: Tosia

„Nie wierzcie w bociany” to książka z 1990 roku. Czasem nadal polecana na różnych forach.

Nie wiem, jak było wtedy, ale dziś nieco śmieszne może się wydawać to, że główny bohater ma na imię Wacek. Być może wtedy również było to mrugnięcie okiem w stronę rodziców.

Wacek ma 6 lat, ma urodziny i jego goście wspominają czasy, gdy był malutki. Wacek się zainteresował i pyta, skąd się biorą ludzie. Babcia odpowiada, że przynosi je bocian, ale Wacek wie, że one odlatują do ciepłych krajów, a on urodził się w listopadzie.

Zapytał więc ciocię, która odpowiedziała, że mama kupiła go w szpitalu. Wujek natomiast tylko odesłał go do mamy. Poszedł do rodziców i oni podjęli się trudu wyjaśnienia synkowi, jak to było.

Najpierw pada wyjaśnienie o brzuchu. A skąd się tam wziął? Mama i tata się poznali. „Mama była bardzo ładna, tak jak i dziś. Zakochaliśmy się w sobie.” A potem zapragnęli mieć dzidziusia. Bardzo doceniam element mówienia o decyzji!

Mamy tu rysunek gołych rodziców i opis ich różnic. Mama ma macicę czyli „takie gniazdko”. Szkoda tylko, że nie pada słowo pochwa, a mamy tylko „korytarzyk życia”…

Potem mamy o jajeczkach i „nasionku życia”… A jak one się łączą? „Gdy mamusia i tatuś są bardzo blisko siebie, całują się i pieszczą, nasionko tatusia łączy się z jajeczkiem mamusi. Tak powstaje zarodek nowego życia”. Wow, chyba pierwszy raz w książce dla maluchów widzę, że powstaje „zarodek”!

Później mamy jeszcze o ciąży i że o płci dziecka decydują „nasionka życia”.

Mamy tu niestety aż dwa błędy merytoryczne. Pierwszy – że plemnik łączy się z komórką jajową w macicy (a łączą się w jajowodzie). Drugi – że podobno płód w macicy nie sika (no a sika).

Jeśli chodzi o poród, to jest opisany tylko taki w szpitalu i jest opisany bardzo neutralnie (bez wspominania bólu). A na koniec mamy jeszcze kilka informacji z życia niemowlęcego Wacka – radość taty z powrotu mamy i dziecka do domu, nauka chodzenia, jedzenia, mówienia i pierwsze zabawy z innymi dziećmi (narysowane jako ciągnięcie się za szelki i warkocze…).

Na koniec Wacek postanawia, że jak dorośnie, to ożeni się z Kaśką i będą mieli „dużo dzieci, żeby było wesoło”. Niestety, nie wiemy, co na to Kaśka.

Podsumowując - dziś już nie ma po co jej czytać oprócz ewentualnie sentymentu...

MOŻE CI SIĘ PODOBAĆ RÓWNIEŻ

Tu mnie znajdziesz:

crossmenu