ZAMKNIJ
Wpisz słowo, którego szukasz w polu poniżej, a następnie kliknij "szukaj".
Kategoria wpisu:

"O dziewczynkach i chłopcach dla dziewczynek i chłopców"

Autor: Tosia

I nadeszła pora na kolejny opis. Ta książka na pierwszy rzut oka jest super. Ładne, realistyczne obrazki, choć to oczywiście kwestia gustu. Mało tekstu, proste zdania. Jest strona o tym, że ludzie się różnią. O tym, że kobieta może nosić spodnie i krótkie włosy, a mężczyzna spódnicę i to nie decyduje o ich płci. O tym, że dziewczynki i chłopcy mogą mieć różne zainteresowania i lubić różne rzeczy. I dorośli też - mogą mieć np. podobne zainteresowania, a nawet wykonywać ten sam zawód, a być różnej płci. Że ludzie okazują sobie czułość w różny sposób. I to wszystko prawda i to wszystko jest w tej książce.

Ale jest tam też o tym, że "przytulanie, dotyk i pocałunki są zarezerwowane tylko dla najbliższych". No nie, nikt nie ma zarezerwowanej mojej bliskości. Mogę nie chcieć buziaka od mamy, mogę nie chcieć przytulić się do brata, a mogę chcieć przytulić się do nowo poznanej osoby. Uczmy dzieci słuchania siebie i decydowania o swoim ciele, a nie regułek.

Dowiemy się też, że "dziewczynki mają gładkie łono, a chłopcy mają wystający członek". Czy narządy płciowe dziewczynek nazywają się łono? Nie. To brzmi też jakby nic tam nie było, sama gładka skóra, a przecież tam są m.in. wargi sromowe.

Bardzo nie lubię też skupiania się na tym, że nie wolno pokazywać intymnych części ciała innym ludziom. Nikt nie ma prawa kazać nam ich sobie pokazywać - owszem. I to też tu jest. Ale moje ciało jest całe moje. Ja o nim decyduję. I nie dzielmy go na kawałki. Jeśli ktoś chce zobaczyć moje kolano, a ja nie chcę go pokazać, to też nie muszę.

A skąd się biorą dzieci? Według tej książki tata sadzi w brzuchu mamy ziarenko. O rety, naprawdę można trochę realniej nawet dla zupełnych maluchów. Chyba boję się teraz połknąć pestkę od arbuza...

I niby z początku książki wiemy, że strój nie oznacza płci. Ale jednak symbolem płci płodu jest różowe i niebieskie ubranko. I podobno "rodzice lubią ubierać chłopców na niebiesko, a dziewczynki na różowo". Ups. A na tej ostatniej stronie to w ogóle nic nie rozumiem, bo z jednej strony kolor ubrania podobno nie ma znaczenia dla płci, ale jednak opisano bobasa w niebieskich ciuszkach jako chłopca. To skąd to wiedzieli?

I jeszcze na koniec smaczek, który zainteresuje większość osób, które czekały na jakiś ważny poród w swoim życiu: "w wyznaczonym terminie przychodzi na świat maleńki kochany dzidziuś". Jakby co, to tylko 4% maleńkich kochanych dzidziusiów przychodzi na świat w wyznaczonym terminie.

Zaskoczyła mnie ta książka tym, że można połączyć tyle plusów i tyle minusów. Wiadomo, co wychodzi z takiego rachunku.

MOŻE CI SIĘ PODOBAĆ RÓWNIEŻ

Tu mnie znajdziesz:

crossmenu