ZAMKNIJ
Wpisz słowo, którego szukasz w polu poniżej, a następnie kliknij "szukaj".
Kategoria wpisu:

O kompetencjach

Autor: Tosia

Słuchałam wczoraj audycji "Sexmisja" w Radiu Newonce, która tworzona jest wspólnie z Fundacją SEXEDpl. Gościniami były Barbara Baran i Anja Rubik. A tematem były lekcje WdŻ.

Trudno mi się zazwyczaj czyta i słucha o wudeżetach, bo wiem jak jest, a to jednak „mój” przedmiot. Tutaj też były gorzkie momenty, ale na szczęście podkreślono, że są także czasami odpowiedni_e nauczyciele_ki na odpowiednim miejscu.

Gościnie i prowadzący audycję rozmawiali także na temat tego, kto zazwyczaj uczy WdŻ. Że to często pani od biologii i wtedy to nieźle, gorzej jak pani od polskiego. Był też wspomniany fatalny pan od fizyki, który uczył Krzysztofa Gonciarza, a że najgorzej to katechetka lub ksiądz. Był też fragment rozmowy o pani, która od 30 lat pisze podręczniki dla MENu i tu wielkie dzięki dla Basi Baran, która zaznaczyła, że w każdym wieku można prowadzić ciekawe zajęcia. Wiadomo, młodym nauczyciel_kom jest z czymś łatwiej, ale też z czymś trudniej, tak samo starszym, tylko z czym innym. Ja zamierzam prowadzić coraz lepsze zajęcia przez najbliższe 30 lat 🙂!

A jaki_a nauczyciel_ka powinien prowadzić WdŻ? Otóż według mnie problemem nie jest to, czy to jest pani od wuefu, czy pan od historii. Można mieć przecież kilka specjalności. Problem jest w tym, jakie wykształcenie w zakresie uczenia WdŻ ta osoba otrzymała i jak prowadzi zajęcia. Czy rzetelnie, ciekawie i bezstronnie.

W obecnym systemie (prawie?) nie ma nauczycieli_ek-tylko-od-wdż. Taki los lekcji, których jest mało w tygodniu. Albo się ma kilka przedmiotów, albo kilka szkół. Ważniejsze są więc kwestie podstawy programowej i programu kształcenia kadry!

I pomyślałam, że to się wiąże z tym drugim pytaniem na obrazku. Wiele razy widziałam taki argument i nie zgadzam się z tym, że „mężczyźni* nie powinni wypowiadać się na temat aborcji”. Kojarzę kilku mężczyzn, którzy wypowiadają się o niej sensownie i kilka kobiet, które wręcz przeciwnie. Nie mówię tu rzecz jasna o decydowaniu o czyjejś ciąży, a o debatach o prawodawstwie.

Zostawmy te etykiety. Jasne, pani od biologii ma już część tej wudeżetowej wiedzy. Ale może mieć też przecież... Nazwijmy to: narzucające się poglądy 😉

Jak już musimy, to dzielmy ludzi na takich, co gadają mądrze i tych, co głupio.

* Wiem, że mężczyźni także mogą mieć macice i aborcje. Tutaj dyskutuję z przekonaniem, które formułowane jest właśnie w tej sposób, a osoby, które to mówią, mają na myśli zapewne cismężczyzn.

MOŻE CI SIĘ PODOBAĆ RÓWNIEŻ

Tu mnie znajdziesz:

crossmenu