ZAMKNIJ
Wpisz słowo, którego szukasz w polu poniżej, a następnie kliknij "szukaj".
Kategoria wpisu:

O potrzebie edukacji seksualnej

Autor: Tosia

O edukacji seksualnej w ostatnim czasie można przeczytać dosyć dużo - najczęściej głównie w kontekście zmian w podstawie programowej przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie lub ewentualnych zmian w zakresie praw reprodukcyjnych, a konkretniej tych dotyczących aborcji. Obydwa tematy są najczęściej poruszane bardzo emocjonalnie, a wypowiadający się prezentują skrajne postawy. Czy da się na ten temat powiedzieć coś spokojnie i sensownie? Spróbuję.

Podczas przygotowywania się do roli nauczycielki wspomnianego wyżej przedmiotu zwanego WdŻ, byłam uczona tego, że edukacja seksualna dotyczy seksualności rozumianej bardzo szeroko. Taka zresztą jest też podstawa programowa. Na zajęciach należy bowiem poruszać zarówno tematy bezpośrednio związane z seksem (antykoncepcja, infekcje przenoszone drogą płciową, pierwszy raz), ale także te związane z samorozwojem, relacjami z rówieśnikami i dorosłymi, etapami dojrzewania i dalszego życia, a nawet kwestie radzenia sobie z niepełnosprawnością, żałobą czy bezrobociem. Na pierwszy rzut oka widać, że jest to przedmiot bardzo interdyscyplinarny, ale właściwie najbardziej psychologiczno-biologiczny.

Byłam także uczona, że edukacja seksualna - bez względu na to, czy odbywa się w szkole, czy nie i bez względu na to, czy rodzice podejmują jej trud, czy unikają tematu - odbywa się i trwa przez całe życie. Jak to możliwe? Mimo różnych podejść edukacyjnych i wychowawczych każde dziecko w wieku około 3 lat ma swoje wyobrażenie na temat tego, kim jest kobieta i mężczyzna, a także, co to mniej więcej znaczy. Każda dziewczynka prędzej czy później dowie się, czym jest miesiączka, a chłopiec - jak nie sam, to od kolegów - czym są nocne polucje. I w którymś momencie będą znali odpowiedź na pytanie, które jest symbolem rodzicielskiego zakłopotania, czyli: skąd się biorą dzieci. I w końcu każdy nastolatek zauważy, że seksualność jest tematem, który budzi silne emocje - poruszenie i ekscytację (częściej u rówieśników) albo wstyd i zażenowanie (częściej u dorosłych). A to właśnie jest edukacja seksualna.

Można by więc zadać pytanie: po co nam ona w domu czy w szkole, skoro każdy i tak dowie się tego, co najważniejsze? Dlatego, że bardzo istotne jest to kiedy, jak, czego i ile się dowie:


KIEDY
Nadal mamy w Polsce sytuacje, kiedy nastolatka jest przerażona i przekonana, że umiera, ponieważ znalazła na prześcieradle krew wydobywającą się z jej wnętrzności. Nadal spotykamy chłopców, którzy dziwią się, że powróciło im nocne moczenie się (nie, to najczęściej nie jest mocz). Nie muszę chyba dodawać, że jednak łatwiej się dojrzewa, kiedy człowiek wie, co się z nim dzieje i czego może się spodziewać.

JAK
Seksualność jest dla młodych najczęściej bardzo ciekawym tematem, więc jeśli nie z domu lub ze szkoły, to najważniejszego dowiedzą się skądinąd. Od rówieśników, z internetu, z pornografii. Nie muszę chyba dodawać, że łatwiej tam o mity, nadużycia i bzdury niż o rzetelną wiedzę.

CZEGO
To w bezpośredni sposób wynika z poprzedniego punktu. Nadal są nastolatki, które wierzą w to, że za pierwszym razem albo w czasie miesiączki nie można zajść w ciążę. Albo że płukanka z coca-coli to świetna metoda antykoncepcji. Albo że chłopakowi nie wypada odmówić seksu, a dziewczyna jest coś winna chłopakowi za zaproszenie na randkę. A to wszystko oczywiście bzdury.


ILE
No bo co prawda każdy trzylatek wie, co jest związane z którą płcią, ale czy każda dziewczynka będzie potem wiedziała, że nie musi za wszelką cenę mieścić się w rozmiar 36 i że jest wartościową osobą bez względu na rozmiar biustu? Czy każdy chłopak będzie świadomy, że nie świadczy o nim to, ile kilogramów wyciska na klatę, ani to, ile z iloma dziewczynami spał? I czy każdy, kto dowiedział się, skąd się biorą dzieci, będzie automatycznie wiedział, co zrobić, żeby seksualny obszar naszego życia był zdrowy, bezpieczny i satysfakcjonujący, a nie tylko jak najbardziej atrakcyjny? I czy rzeczywiście ten temat powinien w nas budzić ekscytację lub wstyd, skoro to właśnie te emocje sprawiają, że dorosłe kobiety latami nie chodzą do ginekologa, co sprawia, że nie mają szans na wczesną diagnozę np. raka szyjki macicy, a przeciętnemu mężczyźnie zajmuje dwa lata zanim trafi ze swoim problemem do seksuologa, po drodze najpewniej próbując dziwnych tabletek zamówionych przez internet? Im więcej mamy wiedzy na tematy, które nas dotyczą, tym bardziej świadomie możemy kierować swoim życiem i relacjami.

WDŻ i realizowana w jego ramach edukacja seksualna to przedmiot, który dotyczy życia. A tak często narzekamy, że w szkole nie uczymy się niczego przydatnego na co dzień. Dlatego zachęcam do rzetelnej edukacji. Jeśli akurat macie taką możliwość, to w szkole lub przez rozmowę ze specjalistą. A jeśli nie, to poprzez szukanie wartościowych źródeł w internecie. Kilka takich jest i będę się nimi tutaj z Wami dzielić. Dla własnego zdrowia, bezpieczeństwa i szczęścia.

MOŻE CI SIĘ PODOBAĆ RÓWNIEŻ

Tu mnie znajdziesz:

crossmenu