ZAMKNIJ
Wpisz słowo, którego szukasz w polu poniżej, a następnie kliknij "szukaj".
Kategoria wpisu:

O psychologach… i o Twoim dziecku!

Autor: Tosia

Dorastanie jest trudne. Banał. Powtórzyłam to zdanie w swoim życiu naprawdę wiele razy, bo naprawdę tak uważam. Choć wiem, że nie wszyscy rodzice podzielają moje zdanie.

Życie jest trudne. Z tym się pewnie więcej osób zgodzi? Ale nie będę nikogo teraz przekonywać, nie mamy na to czasu.

Jeśli widzisz, że twoje dziecko zmieniło swoje zachowanie, chodzi smutne, nie robi rzeczy, które wcześniej lubiło robić, narzeka albo MÓWI CI WPROST, że nie daje sobie rady, to to nie jest już czas na teoretyzowanie o dojrzewaniu. Twoje dziecko potrzebuje pomocy.

Jak boli noga, to idziemy do ortopedy, jak boli ząb - do dentysty, a jak nas boli życie, to idziemy do psychologa, psychoterapeuty lub do psychiatry.

Wiem, że trudno znaleźć dobrego specjalistę. I wiem, że często trzeba dużo płacić. Ale coraz częściej dostaję sygnały od nastolatków, że przeszkodą nie są te kwestie, tylko nastawienie rodziców. Więc chcę powiedzieć kilka ważnych rzeczy:

- To, że twoje dziecko chodzi do psychologa, nie oznacza, że jesteś kijowym rodzicem.

- To, że twoje dziecko chodzi do psychologa, nie oznacza, że jest nienormalne.

- To, że twoje dziecko chodzi do psychologa, nie oznacza, że za trzy tygodnie mu/jej się poprawi i już nie musi więcej chodzić. Nawet jeśli chodzi dłużej i nie widzisz poprawy, to nigdy nie wiesz, czy bez tego nie byłoby gorzej. Dlatego to twoje dziecko niech powie, czy chce chodzić i czy JEMU/JEJ to pomaga.

- Jeśli twoje dziecko mówi, że nie podoba mu/jej się ten pan/ta pani, to znaczy, że trzeba szukać innej osoby. Jak się nie dogadaliśmy u fryzjera, lekarza czy w serwisie samochodowym, to też następnym razem idziemy do kogoś innego.

- To, że twoje dziecko chodzi do psychologa, to znaczy, że ma szansę poukładać sobie różne rzeczy w swojej głowie, lepiej rozumieć swoje emocje, a ty stwarzając mu/jej taką szansę – ZADBAŁEŚ/AŚ o swoje dziecko.

- To, że twoje dziecko bierze leki psychiatryczne nie oznacza tego, że będzie brać je zawsze. Nie oznacza, że sobie nie radzi. Czy ktoś powiedziałby osobie, która bierze leki na tarczycę, że sobie nie radzi? Albo że leki sprawiają, że nie jest sobą? Branie potrzebnych leków to DBANIE O SIEBIE.

- To, że twoje dziecko było lub będzie w szpitalu psychiatrycznym, nie oznacza, że jest niebezpieczne lub nieprzewidywalne. To znaczy, że jest w procesie leczenia i zdrowienia i akurat tego potrzebuje.

- Nie udawaj, że nie widzisz zmian w funkcjonowaniu swojego dziecka. Nie udawaj, że nie widzisz szram i blizn. Że nie czujesz zapachu używek. Nie karz za szczerość, za problemu lub za przyjście po pomoc.

A jeśli od zdrowia lub życia twojego dziecka ważniejsze jest to, co powiedzą inni, to… Nie wiem. Zastanów się jeszcze raz. Pogadaj z kimś o tym.

Możesz uważać, że psychologia to wymysły dla słabeuszy. Że psychiatria to dla świrów. Że gadam głupoty i że na tym zarabiam. Nie będę cię przekonywać, bo NIE MAMY NA TO CZASU.

Rozumiem, jeśli się boisz. Rozumiem, jeśli w Twojej rodzinie nigdy nie było TAKICH problemów. Rozumiem, że nie rozumiesz. I że może masz poczucie winy. I że kiedyś nie było psychologów i ludzie jakoś dawali radę.

Ale nie pozwól na to, żeby twoje dziecko nie dostało potrzebnej pomocy.
I sam/a też jej możesz poszukać.

Bo to nie przejdzie. Jeśli nic się nie zmieni, to co ma się zmienić? Zabranie telefonu i zakaz spotkań ze znajomymi nie pomoże.

Na koniec jeszcze o tym, jak wybrać dobrego specjalistę. Zapytaj znajomych o polecenia. Szukaj dużych ośrodków, w których pracuje kilka-kilkanaście osób. Pytaj o kwalifikacje (ukończone szkolenia, certyfikaty). Sprawdzaj opinie w internecie. Czytaj opisy (w czym się specjalizują). I nigdy się nie wstydź, że potrzebujesz wsparcia.

MOŻE CI SIĘ PODOBAĆ RÓWNIEŻ

Tu mnie znajdziesz:

crossmenu