ZAMKNIJ
Wpisz słowo, którego szukasz w polu poniżej, a następnie kliknij "szukaj".
Kategoria wpisu:

"Piotruś, Kasia i maleństwo" (inny tytuł: "Nie wierzymy w bociany")

Autor: Tosia

Dziś perełka! Komiks z 1993 roku, który jest odważniejszy niż to, co wychodzi teraz!

Fabuła jest standardowa: mama Kasi i Piotrusia jest w ciąży. Ale w środku mnóstwo zaskoczeń.

Dzieci najpierw zadają podstawowe pytania: gdzie jest to dziecko, ile trzeba na nie czekać i gdzie będzie mieszkać. Ale pada też takie: Kto postanowił, że będziemy mieli rodzeństwo? I odpowiedź: Tatuś i ja. Zazwyczaj w książkach dzieci się biorą z miłości lub przytulania. Bardzo mi się podoba podkreślenie elementu wspólnej decyzji!

Potem rodzina rysuje tatę i Piotrusia oraz Kasię i mamę, aby przeanalizować różnice między dorosłymi a dziećmi. Padają słowa: członek, woreczek, jądra, nasionka, piersi, szparka, pochwa, macica, jajniki. Ta "szparka" dzisiaj razi, ale mamy informację o tym, że tu mówi się "członek" i "szparka", a w innych rodzinach inaczej, np. "penis" i "pochwa".

Rodzice tłumaczą też dzieciom, na czym polega stosunek. Pada nawet wulgaryzm i rodzice reagują modelowo - zero oburzenia, podanie neutralnej nazwy. I jeszcze taki dialog: "Kiedy tak leżymy, to pragnę, aby tatusia członek wszedł w moją pochwę" "Czy on też tego pragnie?" "Tak, obydwoje tego pragniemy". Tak pięknie o zgodzie dla dzieci 💙

Jest też o tym, że rodzice wiele razy uprawiali seks, ale kiedy nie chcieli mieć dziecka, stosowali antykoncepcję. Mamy też słowo "płód". Jest też fragment o innych rodzinach mieszkających w tym samym domu - Mateusz mieszka z tatą, Karolina z mamą, jest para, która planuje adopcję, a na pierwszym piętrze: rodzice, babcia i czworo dzieci.

Gdy przychodzi dzień porodu, robi się trochę "niedzisiejszo": mama rodzi na leżąco, a maleństwo spędza czas w sali dla noworodków. Ale w szpitalu pracuje położna i pielęgniarz, a tata był przy porodzie. Po powrocie do domu starsze dzieci doświadczają, że bobas to przewijanie, karmienie, krzyk i nieprzespane noce, a rodzice nie mają sił na rozwiązywanie ich konfliktów.

Urzekła mnie scena powrotu taty z pracy, gdy mama wręcza mu w przedpokoju malucha i wychodzi - wraca po godzinie uśmiechnięta i z ciastem. Dziś też ten motyw przyniósłby ulgę wielu zmęczonym mamom.

A zakończenie? Urocze, zobaczcie ostatnie zdjęcie.

MOŻE CI SIĘ PODOBAĆ RÓWNIEŻ

Tu mnie znajdziesz:

crossmenu