ZAMKNIJ
Wpisz słowo, którego szukasz w polu poniżej, a następnie kliknij "szukaj".
Kategoria wpisu:

"Porno. Jak oni to robią?"

Autor: Tosia

Dostałam do recenzji książkę pt. Porno. To wywiady z ludźmi z branży pornograficznej plus wstęp autora i wywiady z dwoma seksuologami. Ucieszyłam się, bo temat ciekawy, ważny i informacje z pierwszej ręki. Niestety, mam bardzo mieszane uczucia.

Plusy. Bardzo ciekawe wywiady. Pokazują codzienną, prywatną stronę osób pracujących w branży pornograficznej, co się rzadko zdarza. Dowiemy się o problemach w branży i o zasadach, które panują przy profesjonalnych produkcjach. Być może przekonamy się, że to zwyczajne, sympatyczne osoby z być może niecodzienną pracą. Może nawet parę osób uzna, że nie powinno się ich obrażać za to, co robią, jako że nikogo nie krzywdzą, a jeszcze dają wielu przyjemność. Dowiemy się też na pewno tego, co umieściłam na grafikach, a to ogromnie ważne. A, i jeszcze jest wyjaśnienie, że nie ma takiej jednostki jak uzależnienie od pornografii, co nie znaczy, że nie ma osób, które mają problem z tą czynnością.

Minusy. Współcześnie mówimy o osobach transpłciowych, a nie transseksualnych. Nie mówimy zmiana płci, tylko korekta. Wiek zgody w Polsce to 15, a nie 16 lat*.

Wielokrotnie użyto słowa "prostytutka", choć od dawna osoby zainteresowane proszą o używanie sformułowania "pracownicy_czki seksualni_e". To mój największy zarzut, bo jak można napisać książkę, która ma oddać głos pracownikom_czkom seksualnym z branży porno i aż tak nie uwzględnić głosu innych osób pracujących seksualnie**.

Autor twierdzi, że porno jest przedstawiane w debacie jednoznacznie źle i próbuje z tym walczyć. Słusznie. Jednak w mojej subiektywnej ocenie minimalizuje problemy, które tam istnieją. Wielokrotnie jest podkreślane, że nadużycia są w każdej branży. Są. Ale w porno może być ich więcej, bo są tam ogromne pieniądze i tabu. Jeżeli Pornhub usunął ostatnio ponad połowę swoich filmów, ponieważ były to treści niezweryfikowane, to nie mówimy tu o marginesie.

Oczywiście jest temat wyzysku i oszustw. Niestety autor pyta, jak to możliwe, że dziewczyny wciąż zgłaszają się do firm zamieszanych w nadużycia. Powinniśmy raczej pytać, jak to możliwe, że ci ludzie nadal, często legalnie, prowadzą swoje "biznesy".

Jest też akapit o aktorce porno, która popełniła samobójstwo po nagonce jaka była na nią po tym, co napisała na Twitterze. Zgadzam się z autorem, że to nie porno ją zabiło. Ale kończenie tego akapitu zdaniem: "Napisała to z własnej woli" zdejmuje odpowiedzialność z internetowych hejterów. Może i głupio napisała, ale nikt nie zasługuje na internetowy lincz.

Nie spodobał mi się też fragment o tym, że feministyczne aktywistki ucieszyły się z petycji o zamknięcie PornHuba. Które? Wszystkie? Nie ma ani jednej, która się zmartwiła? Dajmy spokój z tym szufladkowaniem.

Polecam tylko do krytycznej lektury.

P.S. Podsumowując, chyba najbardziej męczyło mnie to, że miałam poczucie, że autor miał tezę przed napisaniem książki. Przeciwną niż to, co mówi się zazwyczaj w mediach, ale również jakby nie zauważał tego, co do niej nie pasuje. Aczkolwiek szacun za ruszenie trudnego tematu i dotarcie do rozmówców.

* Dostałam egzemplarz przed korektą, ale po zgłoszeniu uwag do wydawnictwa, dostałam informację, że książka już jest w druku. Zresztą korekta to nie redakcja merytoryczna, więc chyba niestety te błędy będą w ostatecznej wersji.

** Tego słowa używają rozmówcy w wywiadach, ale autor także. Nawet jeśli byliby to tylko rozmówcy, to według mnie należało wspomnieć o tym we wstępie. Nie zbudujemy szacunku dla osób pracujących w porno na braku szacunku do pracy seksualnej.

MOŻE CI SIĘ PODOBAĆ RÓWNIEŻ

Tu mnie znajdziesz:

crossmenu