ZAMKNIJ
Wpisz słowo, którego szukasz w polu poniżej, a następnie kliknij "szukaj".
Kategoria wpisu:

„Skąd przychodzimy, kim jesteśmy, dokąd idziemy?"* - o stresie i emocjach

Autor: Tosia

*Zaintrygowanych tytułem artykułu odsyłam do obrazu Paula Gauguina i piosenki Marka Grechuty


To że człowiek „powstał” w wyniku ewolucji wie (mam nadzieję!) każdy dorosły, a uczą się już o tym uczniowie szkoły podstawowej. Jednak podkreślanie tego faktu budzi częściej zmieszanie, a nawet wstyd niż dumę. Pochodzenie od małpy wytykano już w różnych okolicznościach, a wszelkie skojarzenia ludzi ze zwierzętami podyktowane są raczej chęcią zdyskredytowania niż skomplementowania (uparty osioł, głupia gęś, tłusta świnia to tylko niektóre przykłady). Ja chciałabym na historię naszego rozwoju spojrzeć z zupełnie innej perspektywy.

Istnieje taki dział psychologii jak psychologia ewolucyjna. Tłumaczy nasze współczesne zachowania dostosowaniem się do warunków, w jakich żyli nasi praojcowie i pramatki. Dlaczego właściwie mielibyśmy mieć tak dużo z nimi wspólnego? Przecież ich życie wyglądało zupełnie inaczej niż nasze. (Zawsze nam się wydaje, że gorzej, a ostatnio naukowcy wyliczyli, że przodkowie dzisiejszych korporacyjnych trybików „pracowali” około czterech godzin dziennie - pozazdrościć…) A to dlatego, że nasz gatunek dużo dłużej żył w naturze niż w cywilizacji. Homo sapiens liczy sobie ok. 200 tys. lat, a już mniej więcej każdy może sobie policzyć, ile z tego mamy bieżącą wodę, siedzący tryb życia, konserwanty i internet. Nic dziwnego, że zdążyliśmy się przystosować do reagowania w dżungli, ale w tej prawdziwej, bo w tej miejskiej żyjemy po prostu za krótko.

Właśnie takim pozornie niedostosowanym mechanizmem jest stres. Jest to reakcja, która włączała nam się kiedyś w sytuacji zagrożenia i mobilizowała organizm do walki lub ucieczki. A dziś – pojawia się w momentach, które zupełnie nie wymagają podwyższonego tętna czy spoconych rąk. I nie ma po co z tym walczyć, jest to spontaniczne i nie podlega naszej kontroli. Możemy czasem wpłynąć jedynie na nasz oddech czy napięcie mięśni, a w szczególności na sposób myślenia o stresie.

Pierwszą zaletą wiedzy o ewolucji będzie zatem znalezienie wyjaśnień naszego współczesnego funkcjonowania. (Psychologia ewolucyjna tłumaczy także m.in. wybory życiowych partnerów czy różnice międzypłciowe.) Drugim aspektem wynikającym ze znajomości dorobku Darwina jest przekonanie, że reakcje czy zachowania, które są wspólne dla naszego gatunku, na pewno były nam po coś potrzebne. A chodzi mi głównie o reakcje i zachowania związane z emocjami. Smucimy się, złościmy, cieszymy i boimy od tysięcy lat. W pewnym sensie nawet od milionów, bo nie są to stany wyróżniające homo sapiens od innych zwierząt. A mimo to cały czas słyszymy: „co się tak cieszysz?”, „nie ma się czego bać”, „przesadzasz”, „nie rycz już, głowa do góry”, „złość piękności szkodzi” itd… Albo mamy pretensje do siebie, że nie dajemy rady, że coś za bardzo przeżywamy, że jesteśmy słabi, że daliśmy się ponieść emocjom, że potrzebujemy więcej dystansu… A gdyby tak zauważyć, że nasza konstrukcja psychiczna ma swoją logikę? Że zostaliśmy naprawdę pięknie i sensownie stworzeni? Radość daje nam wytchnienie i motywację, smutek daje nam zatrzymanie i refleksję, strach nas ostrzega, złość pokazuje nam, że coś jest nie tak i daje energię do zmiany, żałoba pozwala nam przejść przez bolesną stratę i nie można jej przyspieszać.

Myślę, że potrzebujemy przede wszystkim więcej zrozumienia, wyrozumiałości i ciekawości wobec naszych ludzkich odruchów. Emocje nas o czymś ważnym informują. Niestety zbyt często te komunikaty pozostają nieodczytane. Kto by pomyślał, że do ich zrozumienia przyczynić się może dzieło niedoszłego lekarza sprzed 160 lat.

MOŻE CI SIĘ PODOBAĆ RÓWNIEŻ

Tu mnie znajdziesz:

crossmenu