ZAMKNIJ
Wpisz słowo, którego szukasz w polu poniżej, a następnie kliknij "szukaj".
Kategoria wpisu:

"Skąd się biorą dzieci?" R. Westheimer

Autor: Tosia

Dziś kolejna książka z 1993 roku, (w Polsce: 1998), ale jest zupełnie wyjątkowa! Dlaczego?

Po pierwsze, perspektywa i sposób pisania: autorka w momencie wydania tej książki miała 65 lat (dziś ma 92, doczytajcie do końca!). I rzeczywiście, czyta się to jak monolog takiej życzliwej babci.

Po drugie, całkiem sporo dowiadujemy się o jej życiu i opowiada kilka swoich historii, a ta odległość dwóch pokoleń sprawia, że nie jest to krępujące. A pani Ruth jest doświadczoną osobą: urodziła się w Niemczech, potem była w szwajcarskim domu dziecka (II w.ś.), następnie przez jakiś czas w izraelskim kibucu, a pisze do nas z Ameryki. Wie dzięki temu, że podejście do różnych spraw jest różne w różnych miejscach i stwierdza np. na temat owłosienia: "nie ma tu jakiś bezwzględnych nakazów, postępujcie, jak uznacie za stosowne". Niestety wobec chłopców i golenia twarzy jest bardziej jednoznaczna: trzeba, a wręcz "pierwsze golenie powinno być uroczyście obchodzone okazją".

Największe plusy tej książki wrzuciłam na grafiki! Niestety jest też taki fragment: "Mali chłopcy przyjaźnią się z dziewczynkami, a małe dziewczynki z chłopcami i nikomu to nie przeszkadza. Przychodzi jednak czas, kiedy każdy zaczyna rozumieć, że musi się to zmienić". I niestety nie ma żadnej polemiki ze społecznymi oczekiwaniami. Mamy wręcz wyjaśnienie, że jeśli inni nazywają cię "lalusiem" lub "chłopczycą", to z zazdrości o to, że umiesz rozmawiać z drugą płcią (może to i prawda, ale brzmi jak usprawiedliwienie).

Co ciekawe, wiele rzeczy brzmi całkiem współcześnie: wiszenie całymi dniami na telefonie (co z tego, że na innym), zmieniające się nastroje (w tym częste poczucie zażenowania), potrzeba prywatności, którą nie wszyscy rodzice zrozumieją albo eksperymentowanie z wyglądem. I choć pani Ruth popiera punkowe irokezy (bo schodzą po umyciu włosów), to przed trwałym farbowaniem przestrzega, a o tatuażach i kolczykach ma kiepskie zdanie ("w pierwszej chwili może to wyglądać fajnie, ale założę się, że na drugi dzień będzie ci głupio" - oj, sporo by straciła na takich zakładach).

Książka jest heteronormatywna, ale mamy dwa razy wspomnianą kwestię pociągu do tej samej płci i jeden krótki podrozdział, w którym pada, że to zdrowe i normalne. Do opisu stosunku seksualnego mam sporo zastrzeżeń, ale super, że jest o tym, że najważniejsza jest własna gotowość i chęć na wszelkie intymne kroki. Bardzo zdziwił mnie fragment o naturalnych metodach kontroli urodzeń: "dokładne ustalenie (dni niepłodnych) jest bardzo skomplikowane i wymaga pomocy lekarza albo wykwalifikowanego personelu medycznego". Co prawda nie polecam metod naturalnych jako antykoncepcji dla nastolatek, ale bez przesady!

Znalazłam tutaj chyba najbardziej neutralny opis aborcji (ale niestety nie ma informacji o tabletce po), a przy opisie ciąży jest "zarodek" i "płód", a nie ma "dziecka". Ale za to jest ciekawa informacja, że pępowina przyczepiona jest do... Pępka. Wydawało mi się, że pępek powstaje później...

Jest o badaniach prenatalnych, o poronieniu, o cesarskim cięciu, o karmieniu piersią i butelką. Pod koniec mamy rozdział o nadużyciach seksualnych, a nawet o kazirodztwie (nie pamiętam teraz żadnej książki, która by o tym wspominała!).

Generalnie bardzo ciekawa pozycja, która nieźle zniosła upływ czasu. Tak samo zresztą jak autorka, która ma 92 lata, powstał o niej film dokumentalny i wciąż bywa w telewizyjnych show (na 91 urodziny była u Ellen i uczyła ją, jak ma mówić "sex" z większym entuzjazmem!). Zainteresowałam się nią i już zaczęłam szukać innych jej książek!

MOŻE CI SIĘ PODOBAĆ RÓWNIEŻ

Tu mnie znajdziesz:

crossmenu