ZAMKNIJ
Wpisz słowo, którego szukasz w polu poniżej, a następnie kliknij "szukaj".
Kategoria wpisu:

"Skąd się (nie) biorą dzieci?"

Autor: Tosia

"Skąd się (nie) biorą dzieci" jest podzielona na cztery części: wstęp dla dorosłych, część dla przedszkolaków, powtórka słownictwa dla wszystkich i zakończenie dla dorosłych.

We wstępie dowiadujemy się, jakie to ważne i konieczne, co zamierzamy robić (w sensie rozmawiać z dzieckiem o seksualności) i znajdujemy wyjaśnienie, dlaczego autorzy robią to tak, a nie inaczej (przede wszystkim odwoływanie się do konkretów: macica jest jak woreczek, pępowina jak rurka).

Ciekawe, że autorzy odradzają kłamstwo o tym, że dzieci są z miłości, ale proponują inne (w ich ocenie uzasadnione) - że dzieci powstają, gdy mama i tata je chcą. Wstęp jest krótki, a najważniejsze sprawy zawarłam na grafikach.

Część właściwa jest w formie dialogów dzieci z rodzicami. Zosia rozmawia z mamą o sikaniu i robieniu kupy, Jaś rozmawia z mamą o różnych słowach na narządy płciowe. Staś pyta tatę o miesiączkę, Zosia mamę o staniki, piersi i karmienie piersią. Jest rozmowa o ciąży, plemniku, komórce jajowej i o tym, że dzidziuś wychodzi tą samą drogą, którą wszedł plemnik taty, czyli drugą dziurką w cipce.

Trzecia część to opowieść o tym, skąd się biorą roślinki, małe pieski i małe dzieci. Jasno i bezpośrednio. Niestety tu natrafiamy na dwa minusy książki. Jest opisany tylko poród naturalny w szpitalu z dopiskiem: "Wszystkie dzieci na świecie rodzą się w ten sam sposób". I drugi: "Kiedy dzieci dorosną, dziewczynki będą matkami, a chłopcy ojcami". No albo nie będą.

Czwarta część to słowniczek. Ja jakoś nie mogę się przyzwyczaić do słowa "krewka". Poznałam je dopiero jako dorosła i brzmi dla mnie dziwnie. No ale to moje osobiste, generalnie jest ok. Na koniec dorośli dostają informacje o językach, którymi mówi się o seksie: ulicy, prywatnym i wiedzy oraz poznają algorytm odpowiedzi na trudne pytania.

MOŻE CI SIĘ PODOBAĆ RÓWNIEŻ

Tu mnie znajdziesz:

crossmenu