ZAMKNIJ
Wpisz słowo, którego szukasz w polu poniżej, a następnie kliknij "szukaj".
Kategoria wpisu:

"Skąd się wziąłem?" P. Mayle

Autor: Tosia

Dziś najoryginalniejsza książka o tym, skąd się biorą dzieci. W Polsce wyszła w 1992 roku, ale oczywiście to tłumaczenie, angielski oryginał jest z 1977 roku. Już tytuł jest ciekawy: "Skąd się wziąłem? Prawda o twoim życiu - bez bzdur, ale z ilustracjami".

Początek jest dosyć standardowy. Wypisywanie wszystkich błędnych i głupich pomysłów na to, skąd się biorą dzieci, widziałam już kilka razy. Chociaż przyznaję, nie było dotychczas propozycji, żeby dziecko wychodziło z kufla z piwem...

Później dowiemy się, że "mali ludzie są robieni przez dorosłych ludzi" i że mama i tata różnią się swoją budową ciała. Już jest ciekawie, bo nie pamiętam książki, która do wyjaśnienia różnic płciowych wykorzystałaby przykład (i rysunek!) mamy i taty, mimo że w całej historii to właśnie ich genitalia pełnią kluczową rolę. Dalej dowiemy się, że "piersi twojej mamy są jakby przenośnym barem mlecznym" (ale o mleku w butelce też jest) oraz że kobieta ma rozszerzające się biodra i pochwę, a mężczyzna penisa.

Potem przeczytamy o tym, czym jest seks. Początkowy opis jest naprawdę świetny (na zdjęciach). Normalnie opisany wzwód i penetracja. Nie ma wątpliwości, że dziecko przytulając kogoś nawet bardzo mocno i nawet całując, nie będzie mogło mieć bobasa, bo rodzice robią w tym celu co innego i otrzymało to osobną nazwę: kochanie się. Potem zaczyna się robić coraz dziwniej. Kochanie się porównane jest do łaskotania (dlatego wtedy się chichocze i sapie), a najbardziej łaskotliwymi częściami ciała są właśnie członek i pochwa. Pocierają się o siebie i to jest jak drapanie, gdy coś nas swędzi, tylko dużo przyjemniejsze, a ludzie nie robią tego cały czas, bo to męczące. A orgazm jest podobny do kichnięcia po tym jak długo nas swędziało, a jak plemnik spotka jajeczko, to zaczynają ze sobą romansować. Hm, oryginalne te porównania...

Dalej opisany jest przebieg ciąży po kilka zdań o każdym miesiącu. Tu akurat nie ma nic szczególnego. Dziwne natomiast, że podczas porodu dziecko przechodzi przez "otwór między nogami" skoro już było wcześniej, że to pochwa. "W końcu jednak dziecko wydostaje się na zewnątrz; jest czerwone na twarzy, niezadowolone i krzyczy jak kibic na meczu piłki nożnej". Aż dziwne, że książka ma takie słodkie zakończenie (zdjęcie).

Jest w tej pozycji wiele zdań, których można by się czepiać. Chociażby: "Te najważniejsze części ciała wszyscy mamy takie same". Ani one najważniejsze, ani takie same. Ale mam wrażenie, że celem tej książki było to, aby bez tabu, ale za to z humorem opowiedzieć o ludzkim rozmnażaniu. I to się na pewno udało. Zwłaszcza, że ilość tekstu wskazuje jednak na trochę starszą grupę docelową niż takie zupełne maluchy. Ale generalnie to naprawdę ciekawa pozycja.

MOŻE CI SIĘ PODOBAĆ RÓWNIEŻ

Tu mnie znajdziesz:

crossmenu