ZAMKNIJ
Wpisz słowo, którego szukasz w polu poniżej, a następnie kliknij "szukaj".
Kategoria wpisu:

Z pandemicznego pamiętnika nauczycielki

Autor: Tosia

Tak, wartości to też wudeżetowy temat, no zobaczcie, jaki to może być fajny przedmiot!

W mojej internetowej bańce często można przeczytać, że oceny nie są najważniejsze, że nie świadczą o człowieku albo że zdrowie psychiczne jest od nich ważniejsze. A obserwuję sobie to, co się teraz dzieje w szkołach (i nie tylko) i widzę ABSURD. Mamy światowy i krajowy kryzys, a próbujemy działać jak gdyby nigdy nic. No tak, jest pandemia, ale musisz mieć trzy oceny w semestrze. No tak, siedzicie cały dzień w domu przed komputerami, ale prace domowe trzeba robić. Cóż, wasze samopoczucie jest już na poziomie minus jeden, ale... PODSTAWA PROGRAMOWA. I weźcie się wreszcie do roboty.

A przecież dorosłym, rodzicom, nauczycielom_kom (i mnie też) też nie jest łatwo. A nasz system edukacji nie działał zbyt dobrze w "zwykłych" warunkach. Dlaczego tak usilnie się go trzymamy i podtrzymujemy tę iluzję, gdy wszystko się wali? Żeby nie dopuścić do siebie tej myśli, że się wali?...

Są uczniowie_ennice, o których wiemy, że mają trudności. Możemy spojrzeć łagodniej, przesunąć zaliczenie, wysłać dodatkowy materiał, być człowiekiem. Ale o ilu osobach nie wiemy? Czy nie powinniśmy założyć, że wyjątkowe warunki wymagają wyjątkowego podejścia do wszystkich?

Ja nie twierdzę, że wiem, jak powinno być. Tak, piszę z komfortowej pozycji nauczycielki, która nie stawia ocen i której przedmiotów nie ma na egzaminach. Ale jako psycholożka nie potrafię się już wczuć w pytania o motywowanie uczniów_ennic do nauki. Jesteśmy w tym już rok. Już miało być lepiej, a znowu się pogorszyło... To już dawno nie jest kwestia indywidualnych sposobów radzenia sobie albo indywidualnego lenistwa. Mamy problem globalny i systemowy. Może to jest ten moment, kiedy zaczniemy rozmawiać? Kiedy sprawdzimy połączenie między tym, co mówimy, a co robimy? Kiedy otworzymy się na swoje wrażliwe i miękkie części? Nauczymy się na nowo słowa troska (o siebie i o siebie nawzajem) i wyrozumiałość?

Albo to będzie moment, w którym znów powiemy sobie i innym: Weź się do roboty, to przestaniesz myśleć o głupotach.

Dobra, wyrzuciłam to z siebie i idę sobie czekać na gorączkę po szczepionce.P.S. Post powstał m.in. z przemyśleń po poście Mama Seksuolog - Karolina Piotrowska o tym, że niezdanie klasy jest ok oraz po lekturze wywiadu z filozofem Tomaszem Stawiszyńskim w Wysokich Obcasach Ekstra.

MOŻE CI SIĘ PODOBAĆ RÓWNIEŻ

Tu mnie znajdziesz:

crossmenu