ZAMKNIJ
Wpisz słowo, którego szukasz w polu poniżej, a następnie kliknij "szukaj".
Kategoria wpisu:

"Zły dotyk. Nie!"

Autor: Tosia

Pokładałam wielkie nadzieje w tej książce, bo tytuł wskazywał na baaardzo istotny problem i lukę w edukacji najmłodszych. I generalnie jest całkiem ok. Autorzy zachęcają dzieci do samodzielnego czytania, pokazują sześć różnych sytuacji, które dzieją się sześciorgu dzieci płci obojga i przedstawiają zarówno niebezpieczne jak i bezpieczne zachowanie się w danym przypadku.

Ale ja jestem szczególara i się czepiam. I niestety miałam tu do czego.

Po pierwsze we wstępie wspomniane jest, że "żeby dzieci były bezpieczne, osoby te (robiące dzieciom krzywdę albo dotykające w nieodpowiedni sposób - przy. mój) powinny zostać wskazane, oskarżone i ukarane." Większość tego typu przestępstw dokonują osoby bliskie, więc dziecko może się jeszcze bardziej obawiać mówienia o swoich doświadczeniach po takiej zapowiedzi.

Druga sprawa jest taka, że wszyscy sprawcy to mężczyźni i to w większości mający mocno podejrzaną minę. W bajkach takie wyraźne pokazywanie dobrych i złych osób może i ma sens. Ale to nie jest bajka.

No i jeszcze to, że we wszystkich historiach rodzice wierzą dziecku, a w 4 na 6 historii sprawa zostaje zgłoszona na Policję. Ja wiem, edukacyjnie to bardzo słusznie. Ale rzeczywistość znów może odbiegać od tej idealnej wizji. Jesteście ciekawi, jakie to sytuacje nie kończą się na komisariacie? A no takie, w których sprawcą jest członek rodziny. Mimo że w tych historiach ich czyny są poważne, a w innych czasem do niczego nie dochodzi. Bo oczywiście warto uczulać dzieci, żeby nie chodziły do obcych ludzi do domu. Ale jeśli poszły i uciekły, to Policja nie schwyta i nie zamknie w więzieniu groźnego przestępcy, żeby uchronić kolejne dzieci. Bo nic tam się nie wydarzyło. Ale jeśli wujek obmacuje siostrzenicę i ma z nią od dłuższego czasu "tajemnicę", to owszem, są na to paragrafy. Ta sytuacja jest zresztą jedyną, w której autorzy wspominają, że gdyby rodzice nie uwierzyli dziecku, to powinno powiedzieć to komuś innemu. Ale ani słowa o Policji.

Podsumowując, dobrze, że jest coraz więcej książek na ten temat, bo może trafią do większej ilości osób. A rzeczy których się czepiam, pewnie są do zauważenia tylko dla takich czepialskich dorosłych jak ja. Ale szkoda, że są. Ale jest kilka lepszych pozycji w tym temacie!

MOŻE CI SIĘ PODOBAĆ RÓWNIEŻ

Tu mnie znajdziesz:

crossmenu